-
Janusz Kulczycki -ANALIZA ZNAJOMOŚCI JĘZYKA POLSKIEGO U UCZNIA POLSKIEGO POCHODZENIA W WIELKIEJ BRY
ANALIZA ZNAJOMOŚCI JĘZYKA POLSKIEGO
U UCZNIA POLSKIEGO POCHODZENIA W WIELKIEJ BRYTANII
Zanim dokonam analizy znajomości języka polskiego ucznia mieszkającego w Wielkiej Brytanii, chciałbym kilka zdań poświęcić na ogólną analizę możliwości edukacyjnych uczniów, których poznałem ucząc, a właściwie próbując nauczać przedmiotów ojczystych w Polskiej Sobotniej Szkole w Southampton (hrabstwo Hampshire, południowa Anglia). Nasza szkoła liczy kilkadziesiąt uczniów. Ja prowadziłem zajęcia w najstarszej grupie dzieci w wieku 11-15 lat. Z moich własnych obserwacji i opinii osób związanych z edukacją na naszym teranie, a także rozmów z rodzicami i uczniami, mogę wysunąć następujące wnioski:
1. Do sobotniej szkoły uczęszczały trzy grupy dzieci:
A. Uczniowie, którzy swoją edukację rozpoczęli w Polsce, ale z uwagi na wyjazd z rodzicami przerwali ją. Rodzice byli zainteresowani dalszym rozwojem języka polskiego swoich dzieci, stąd kontynuacja edukacji w sobotniej szkole.
B. Uczniowie, którzy urodzili się w Anglii, mają obydwoje polskich rodziców chcących edukacji swoich dzieci w zakresie znajomości języka polskiego ,,od początku’’.
C. Uczniowie z tzw. rodzin mieszanych, w których jeden z rodziców jest Polakiem. W naszej szkole zawsze tym rodzicem były mamy Polki.
2. W młodszych grupach widoczna była duża chęć i entuzjazm dzieci uczęszczających do sobotniej szkoły, a co za tym idzie duża liczebność dzieci. Im starsze dzieci, tym bardziej zauważalny był spadek ich liczebności, motywacji do nauki i pozytywnego nastawienia do zajęć. Często było to argumentowane dużym zmęczeniem uczniów po tygodniowej nauce w angielskich szkołach, dodatkowymi zajęciami w sobotę oraz tym, że uczniowie nie mogli rozwijać swoich pasji na innych zajęciach w sobotę lub też spotykać się ze swoimi przyjaciółmi podczas dnia wolnego.
3. Uczniów starszych nie interesowała tak bardzo nauka w polskiej sobotniej szkole, ale bardziej spotkania, rozmowy i rozrywka z polskimi przyjaciółmi, a także chęć odnalezienia własnej tożsamości.
Powyższy wstęp pozwoli mi lepiej naświetlić i opisać analizę znajomości języka polskiego u ucznia polskiego pochodzenia, który należy do trzeciej grupy dzieci (1.C.).
Imiona, nazwiska, miejsca… zostały zmienione na potrzeby analizy!
Janek urodził się Bristolu w roku 1999. Obecnie ma 15 lat i mieszka w Southampton (hrabstwo Hampshire, południowa Anglia). Jego rodzicami są: Polka i Anglik. Janek uczęszcza do 10 klasy Grammar School w Southampton. Ma jedną siostrę w wieku 13 lat.
Janek od urodzenia mieszka w Anglii. Nigdy nie uczył się w Polsce, zarówno w polskiej szkole, czy też na kursach językowych. W domu rodzinnym używa głównie języka angielskiego jako rodzimego. Był bardzo niechętny do używania i nauki języka polskiego w domu. Mama Jola próbowała uczyć swojego syna języka polskiego, ale według jej opinii nie wykazywał on chęci, ani współpracy w tej kwestii. Postępy w nauce były słabe; uczeń buntował się i mimo, że mama mówiła do niego po polsku (on ją najczęściej rozumiał), to i tak odpowiadał po angielsku. Mama motywowała syna do nauki różnorodnymi metodami. Janek jednak twierdził, że język polski jest trudny i nie widział potrzeby jego nauki. Był według niego nieważny i nieużyteczny. Janek bywał w Polsce u rodziny ze strony mamy, średnio raz w roku lub co dwa lata.
OPINIA MAMY JANKA PANI JOLI
,,Janek ma dość duży zasób słów; dość dobrze rozumie, gdy się mówi do Niego. Jest jednak pasywny, bo rzadko odpowiada po polsku. Trudno mi ocenić poziom. Jest to język obcy dla Niego, tak jak dla mnie angielski.
Język angielski jest Jego rodzinnym językiem, zna go bardzo dobrze. Myślę, że brzmi dobrze dla anglojęzycznego rozmówcy (niektórzy mówią ,,posh’’).
Ma dobre wyniki z nauki języka francuskiego, sądząc z ocen, które otrzymuje w szkole. Muszę powiedzieć z ubolewaniem, że do nauki języka polskiego nie ma entuzjazmu; to ostatnio doszedł do wniosku, że chciałby zdawać małą maturę (GCSE) z tego języka. Wcześniej walczył z moimi usiłowaniami – podsuwania tekstów po polsku, zabierania do szkoły polskiej, próby rozmowy w tym języku, oglądania filmów, słuchania piosenek. Proces ten trwa od wczesnego dzieciństwa. Dzielnie wspomagany przez polskich przyjaciół i rodzinę.
Być może na stosunek Janka do języka polskiego wpłynął mało zachęcający do nauki języków obcych trend w tutejszym społeczeństwie; w języku angielskim można się z łatwością porozumieć za granicą, więc większość nie zadaje sobie trudu. Janek myśli pewnie, że użyteczność języka polskiego jest znikoma. Jednak powoli przekonuje się, że znajomość języków daje Mu przewagę nad rówieśnikami. Szkoła, do której chodzi, kładzie duży nacisk na naukę języków. Za namową koordynatorki do GCSE, Janek zmienił stosunek do języka polskiego.’’
Kiedy w 2007 roku w Southampton powstała Polska Sobotnia Szkoła, to prowadziłem zajęcia od samego początku. Janek zaczął uczęszczać do szkoły w roku 2009; przez jeden rok chodził do młodszej grupy, a w roku szkolnym 2010/2011 przeszedł do mojej najstarszej grupy, mając wtedy 13 lat. Nie wykazywał większego zainteresowania nauką języka polskiego, ale widoczny był duży potencjał intelektualny ucznia.
W zakresie poszczególnych sprawności językowych uczeń pisał proste i krótkie formy wypowiedzi. Czytał bardzo rzadko po polsku. Rozumiał język polski, pod warunkiem, że osoba z którą rozmawiał używała prostych konstrukcji zdań i mówiła wolno. Mówił słabo, ale odpowiadał na pytania.
‘’Niestety’’ do tej samej grupy uczęszczała jego (o dwa lata młodsza) siostra. Wpływało to demotywująco na postępy Janka w nauce języka polskiego. Monika miała o wiele słabsze podstawy języka polskiego, ale przede wszystkim nie wykazywała chęci współpracy, a tym samym zainteresowania naukę tego języka. Wydaje mi się, że mogła mieć obniżone wymagania edukacyjne w angielskiej szkole.
Mimo powyższej sytuacji, zauważalny był postęp w znajomości języka polskiego ucznia. Uczeń chętnie odpowiadał na pytania, brał czynny udział w prostych rozmowach ze swoimi rówieśnikami. Wykonywał pisemne prace domowe dobierane indywidualnie przeze mnie do jego możliwości i potrzeb. Wykazywał też powolne, aczkolwiek zadawalające postępy w czytaniu wybranych fragmentów tekstów, a jego wymowa trudnych polskich głosek: cz, sz, rz, r, ś, ć, ź, ż, brzmiała coraz lepiej. Ten ogólny postęp mógł również wynikać z ambicji ucznia i chęci pokazania się, a jednocześnie udowodnienia ,,polskim’’ uczniom, że ON też potrafi.
Starałem się maksymalnie mobilizować ucznia do nauki, a częste chwalenie Janka na tle grupy przynosiły efekty. Był to jednak ostatni rok mojej pracy w polskiej szkole jako wolontariusz, a tym samym straciłem kontakt z Jankiem i jego mamą.
W styczniu bieżącego roku spotkałem mamę Janka. Rozmawialiśmy m.in. o polskiej szkole i nauce języka polskiego jej dzieci. Okazało się, że syn zrezygnował z nauki w polskiej szkole, ale przygotowuje się samodzielnie do egzaminu GCSE z języka polskiego. Po kilku dniach otrzymałem propozycję korepetycji z Jankiem, którą przyjąłem jako ciekawe wyzwanie edukacyjne, chęć pomocy uczniowi i obustronnej sympatii wyniesionej jeszcze z polskiej szkoły. Spotykamy się raz w tygodniu na jedną godzinę, stąd też mój wybór do analizy przypadku…
PRZEDŁOŻONE PRACE UCZNIA
Praca 1 Wakacje nad morzem Praca 2 List
OGÓLNE PODSUMOWANIE ANALIZY DWÓCH TEKSTÓW
- Brak odpowiednich końcówek wyrazów (odmiana przez przypadki) np. ,,nie było kamienie albo żwir’’, zamiast – nie było kamieni albo żwiru, ,,gier komputerowe’’, zamiast – grami komputerowymi, ,,lody byłą pyszne’’, zamiast – lody były pyszne.
- Problemy ze stosowaniem czasów gramatycznych np. bram (zamiast biorę), idzieliśmy (zamiast szliśmy).
- Błędne określanie rzeczowników w nieprawidłowej formie przymiotnikowej i rodzaju np. ,,woda był bardzo zimny’’, zamiast – woda była bardzo zimna.
- Zapożyczenia z form angielskich np. ,,inne czas’’, ,,wackacje’’, ,,zainteresowany w…’’
- Brak błędów ortograficznych.
- Znajomość ilości wyrazów i ich znaczeń na poziomie A2/A2+.
- W kompozycji tekstów brak akapitów, eksponujących poszczególne części tekstu: wstępu, rozwinięcia, zakończenia.
PODSUMOWANIE
Opisany przykład ucznia skłonił mnie do refleksji n/t sensu i potrzeby nauczania języka polskiego. Wybór i analiza prac Janka uświadomił mi jego niedoskonałości w zakresie sprawności językowych, ale jednocześnie jego aktualny potencjał intelektualny i zaangażowanie dają nadzieję, że w pewnym momencie osiągnie zadawalający dla kilku stron poziom znajomości języka polskiego. Oczywiście moje doświadczenie i wiedza merytoryczna w tym zakresie (nauczania i pomocy uczniowi), nie daje mi pełnej i wyczerpującej możliwości analizy przypadku. Myślę jednak, że takie ćwiczenia mogą pozwolić na samodzielne dokonywanie oceny własnej pracy. Wymuszają tym samym (w sposób pozytywny) permanentne doskonalenie własnego warsztatu pracy z wymiernym efektem dla każdego ucznia, jak i samorozwoju pracy nauczycielskiej.
INNE UWAGI
Ocena pracy
Bardzo dobrze napisana i skomponowana praca, złożona z dwu części: ogólnej i studium przypadku. Ciekawy przypadek chłopca z rodziny mieszanej, o znacznym potencjale intelektualnym i językowym. Jego młodzieńczy bunt wyrażał się m.in. w niechęci polskiego, ale to powinno minąć, bo to raczej mądry chłopiec. Autor jest uważnym i rozumiejącym obserwatorem młodzieży, co mi się podoba. Podejrzewam, że ma talent pedagogiczny.
Ocena: bdb
Uwaga: Praca pokazana na stronach http://puno.edu.pl/zdp/ pod tytułem ,,Udaliśmy się na wakacje do Szczecina, skąd pamiętam lody, bo były pyszne!”
Profesor Władysław Miodunka
Zakończenie analizy przypadku, czyli ,,polski happy and’’
Przedstawiona praca napisana była w marcu 2013 roku, ale chciałbym dopisać aktualne zakończenie. Janek na przełomie maja i czerwca 2013 roku zdawał egzamin GCSE z języka polskiego.
Ocena końcowa: A… Dla takich chwil warto żyć.
-
Janusz Kulczycki-Młodzi Ambasadorzy część I
…I choć w Polsce nie żyjemy, ciągle o niej pamiętamy.
Chcemy poznać polskie dzieje, polski język, wiersze, baśnie,
Tu to wszystko jest spisane, dla polskiego dziecka właśnie…
MŁODZI AMBASADORZY cz. 1/2
Sytuacja dzieci i młodzieży polskiej w Wielkiej Brytanii po 2004 roku, to temat niezwykle aktualnej debaty wielu organizacji i instytucji polonijnych, które zadają sobie pytanie o przyszłość młodego pokolenia. I trudno odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie: jak jest i dokąd zmierza, nie tylko ‘’przeciętny Polak’’ na wyspach, ale co będzie za 5, 10, 15 lat z młodym pokoleniem obecnego POLISH BABY BOOM.
Na różnorodnych tematycznie forach internetowych często aż wrze od niepochlebnych i skrajnych opinii na temat polskiej emigracji. Rozmowy rodziców, dziadków, znajomych, to kolejny sposób na informowanie i kształtowanie dzieci i młodzieży, którzy chłoną całe dobro i zło wynikające z tego co, jak, gdzie i kiedy mówimy. Nie lubię oceniać ludzi, bo to nie moja sprawa, co sobą reprezentują, ale wyciągać wnioski z tego co widzę i słyszę, to normalna rzecz każdego człowieka. Przykład banalny. Czerwiec 2012, lotnisko w Bournemouth, poczekalnia – przyloty. Niezbyt cicha rozmowa o wszystkim, przypuszczalnie trzech kolegów (wiek maksymalnie do 30 lat). Średnio jeden wulgaryzm w każdym zdaniu, choć to też nie moja sprawa. Ale… Jeden z tych rozmówców trzymał za rękę kilkuletnią córkę, świadka tych wszystkich soczystych wypowiedzi. Aż mnie język świerzbił, żeby jakoś zareagować; stchórzyłem.
Często zapominamy w dorosłym życiu, że ‘’nasze’’ dyskusje przenoszone z różnych mediów i środowiska na grunt domowy, bardzo wpływają bezpośrednio i pośrednio na przyszłość młodego pokolenia. Do tego dochodzi obciążenie emigracyjne związane z szerokim wachlarzem brytyjskiej rzeczywistości i nieodzowny aspekt tutejszego życia, czy kierować się sercem, czy rozumem? Komu więc najbardziej powinno zależeć na wychowaniu młodego Polaka w sytuacji k u r c z ą c e j s i ę p o l s k o ś c i?
Jak wynika z badań i statystyk (konsularnych, parafialnych, oświatowych, lotniczych itp.) w Wielkiej Brytanii szacuje się od 650 tyś. do 850 tyś. Polaków. Biorąc pod uwagę, że zdecydowana większość to osoby w wieku 18 – 35 lat, nie dziwi fakt, że co roku w Wielkiej Brytanii rodzi się około 20 tyś. polskich dzieci, ale liczba ta cały czas rośnie: 2008r. – 16 tyś. urodzeń; 2009r. – 18 tyś. urodzeń; 2010r. – 20 tyś. urodzeń; 2011r. – 21 tyś. Według szacunków za niespełna kilka lat liczba dzieci przekroczy 300 tysięcy.
Na podstawie powyższych zestawień nasuwają się oczywiste stwierdzenia, a jednocześnie pewne niewiadome sprzed kilku lat, to pewniki na przyszłość. Szczególnie w przypadku młodych ludzi, którzy decydują się na założenie rodziny i dzieci w Wielkiej Brytanii. Można też w zdecydowanej większości, odrzucić często zadawane pytanie, czy warto wracać do Polski? Takie pytanie dla dorosłych przedstawić można w innym aspekcie, bo jeśli decydujemy się na pozostanie, to w jakim duchu chcemy wychować dzieci i młodzież i czy na pewno będzie to duch narodowy. Znając język polski, kulturę, ‘’specyfikę narodową’’ nasze dzieci mogą świetnie LOBBOWAĆ nasz kraj w niedalekiej przyszłości i to przez bardzo długi czas. Nie wydaje się jednak, żeby tylko coroczne, kilkudniowe wakacje w Polsce, obecność na Mszy św. w niedzielę, czy polska telewizja wystarczyły do pełnego zrozumienia polskości.
Ostatnie konferencje i spotkania odbywające się w Polskim Ośrodku Społeczno – Kulturalnym w Londynie, w których miałem przyjemność uczestnictwa, uświadomiły wielu podmiotom, że odchodzenie od polskich korzeni jest efektem coraz mniejszego poczucia własnej tożsamości. Wynika to nie tylko z obecnej sytuacji społeczno – gospodarczej, ale i z szeroko pojętej globalizacji i dotyczy też innych grup narodowościowych. Z tego powodu dziecko może nie czuć świadomości narodowej. Przykłady ‘’mieszanych’’ małżeństw często dopełniają ten stan rzeczy.
Ale o tym w następnej części artykułu…
Z życzeniami kultywowania polskości,
-
Katarzyna Franas-Analiza znajomości języka polskiego u ucznia polskiego pochodzenia w Wielkiej Bryta
Analiza znajomości języka polskiego u ucznia polskiego pochodzenia w Wielkiej Brytanii.
M. urodziła sie w Polsce, ale od drugiego roku życia mieszka w Wielkiej Brytanii. Ma 13 lat i jest pogodną i przyjacielską dziewczynką. Jest jedynaczka wychowana przez rodziców. Dużo czas spędza również z dziadkami, szczególnie z babcią. Rodzice M. maja wyższe wykształcenie i oboje pracują w swoich zawodach. Jak wynika z materiału ankietowego tylko mama M. ma możliwość rozmawiania czasem w pracy w języku polskim. Rodzina czuje się związana z Wielka Brytania i nie zamierza wracać do Polski. Ankiety pokazały, że według rodziców, w domu rozmawiają bardzo często w języku polskim. Według M. język polski jest używany w domu jedynie czasami. Jest to interesująca różnica dotycząca percepcji jaką badani maja na temat ich użycia języka polskiego. Z moich osobistych obserwacji wynika, że rodzice M. rzadziej niż im się wydaje rozmawiają w domu w języku polskim. Natomiast zauważyłam, że rodzice M. często dokonują zamiany kodów (codeswitching), aby sprostać wymaganiom życia codzienno w kraju anglosaskim. Ważne miejsce w życiu M. zajmuje jej babcia. Od najmłodszych lat to właśnie ona czytała M. polskie książki, śpiewała piosenki, uczyła rymowanek, powiedzeń i polskich wierszyków. M. spędza z nią dużo czasu i rozmawia z nią tylko po polsku. Babcia poprawia błędy M. ‘na bieżąco’ tłumacząc jej dlaczego tak się mówi lub pisze, ale ‘jako takiej gramatyki i ortografii’ jej nie uczy. Nie znająca języka angielskiego babcia w wywiadzie zwróciła uwagę, iż M. jest ‘ świetnym tłumaczem’ i już od 4 roku życia pomaga jej gdy zachodzi taka potrzeba.
M jest pilną i silnie zmotywowaną uczennicą. Zawsze stara się dobrze zaprezentować bez względu na to jakiego języka używa. Według ankiet, dla niej i dla jej rodziców jest odpowiednio bardzo ważne i ważne, aby M. posługiwała się językiem polskim w mowie i piśmie. Dziewczynka woli jednak pisać i czytać w języku angielskim. M. chodzi do angielskiej szkoły od początków swojej edukacji i w ankiecie określiła się jako ucznia przewyższającego oczekiwania (exceeds expectations). Uczy się z ochota języka francuskiego i hiszpańskiego. Obecnie nie uczęszcza do polskiej szkoły, w której edukację zakończyła na drugiej klasie. Jak wynika z materiału ankietowego M. nie ogląda polskiej telewizji, ani nie czyta polskich książek czy czasopism. Z obserwacji wiem jednak, że M. jeszcze dwa lat temu czytała książki i słuchała z tatą audiobookόw w języku polskim. Dziewczynka co roku spędza kilka tygodni wakacji u rodziny w Polsce. Podczas pobytu tam M. nie ma problemów z porozumiewaniem się. Pierwsze kilka dni jest dla niej stresujące ponieważ uważa, że ‘źle mówi w języku polskim’ lecz nie wstydzi się mówić i chętnie podejmuje wyzwania. Rodzina w Polsce nie ma najmniejszego problemu ze zrozumieniem jej, a wręcz przeciwnie jest pod wrażeniem ‘bogactwa słownictwa jak i sposobu przekazywania myśli’. Według babci, M. ‘popełnia drobne błędy językowe, gramatyczne, (…), ma bogate słownictwo, jej wypowiedzi są logiczne i używa zdań wielokrotnie złożonych’. Babcia zauważa równocześnie, że M. ‘specjalnie nie szuka okazji do nauki języka polskiego, ponieważ obraca się w kręgach ludzi którzy ładnie mówią po polsku i stąd czerpie swoją wiedzę i słownictwo’.
Na potrzeby tej analizy poprosiłam M. o napisanie dwóch tekstów w języku polskim w celu uwidocznienia różnicy w wypowiedziach na dany temat w zależności od tego jak interesujący jest on dla piszącego. W zadaniu pierwszym poprosiłam M. o opisanie jak spędziła ferie zimowe (Tekst 1). W drugiej wypowiedzi pisemnej poprosiłam ją o jej opinie na temat noszenia markowych ubrań (Tekst 2 ). M. chętnie przystąpiła do zadania i wykazała się duża odpowiedzialnością w kwestiach organizacyjnych. Po przeczytaniu obu tekstów moje pierwsze wrażenia jako badacza były bardzo pozytywne. Wypracowania, które napisała M. nie odbiegają prawie wcale od stylu wypowiedzi i poziomu językowego rodzimych użytkowników języka w jej wieku. Powyżej opisane czynniki rodzinne i socjokulturalne bardzo pozytywnie wpłynęły na rozwój języka polskiego u M.
Przeanalizujmy teraz szczegółowo pisemne wypowiedzi M. biorąc pod uwagę poprawność gramatyczna, leksykalna, składniowa i stylistyczna. M. jest bardzo staranna uczennicą, a jej pismo odręczne to odzwierciedla. M. dokonała tylko jednej poprawki, a układ tekstu jest przejrzysty. Pod względem stylistycznym dobrze poradziła sobie z zadaniem. Oba teksty są poprawne pod względem kompozycji i maja jasny przekaz, ale tylko w tekście 1 widoczny jest wstęp, rozwiniecie i zakończenie. Wypowiedzi różnią się długością. W tekście 1 M. opisuje swoje przeżycia bardzo dokładnie, podając nazwy miejsc i godziny wydarzeń, np. Dojechaliśmy do ośrodka narciarskiego o 8.30. Z drugiej strony M. podeszła do tematu mody bardzo ogólnie i pominęła osobiste refleksje. Tak jak zakładałam, temat 2 sprawił jej więcej trudności i zapewne był mniej interesujący. Znajomość tematu i osobiste doświadczenia wpłynęły na zawartość merytoryczna obu tekstów i kompozycje stylistyczno składniową. W tekście 2 M. używa przesadnie rozbudowanych zdań, niepoprawnych pod względem stylistycznym i składniowym. Posłużyła się wielokrotnym zastosowaniem tych samych struktur i zastosowała skrót składniowy, jak w zdaniu ‘Rozumiem ze niektóży wola więcej zapłacić aby dostać lepsza jakość i że, może przez to że są takie drogie, to znaczy że producent wydal więcej pieniędzy żeby zapewnić najlepsza jakość i komfort, i w tym sensie są one preferowane w porównaniu z tańszymi markami’. Nieprawidłowa kompozycja składniowa negatywnie wpływa na interpunkcję M. W języku polskim przecinki są ściśle związane ze strukturą zdania, a nie pauzami oddechowymi jak w języku angielskim. W skutek tego niektóre ze zdań M. są nadmiernie rozbudowane. Ponadto, brak formalnego nauczania interpunkcji jest najbardziej widoczny w zdaniach ze spójnikami. M. nigdy nie stosuje przecinków przed że.
Jednak, w obu tekstach M. używa różnorodnego słownictwa, niejednokrotnie trudnego pod względem wymowy jak i pisowni, np. ośla łączka, jakość, ośrodek czy zapewnić i tylko raz wystąpiło powtórzenie (jakość). M. posłużyła się również internacjonalizmami (motto, preferowane, apartament, komfort). Wyrazy te funkcjonują zarówno w języku polskim jak i angielskim, maja takie same znaczenia i podobny kształt graficzny przez co są chętnie używane przez uczących się języków obcych. Należy zauważyć, że M. poprawnie zapisała większość tych wyrazów, ale wyraz motto nie został poddany deklinacji choć określający go przymiotnik wybitnym został poddany poprawnej odmianie fleksyjnej przez przypadek, liczbę i rodzaj. Uważam, że pomimo iż M. umie stosować odmianę fleksyjną świadomie nie poddała odmianie przez przypadki rzeczownika motto. Moim zdaniem M. uznała, że wyraz brzmiący obco w języku polskim jest zapożyczeniem i nie podlega odmianie fleksyjnej. Co więcej, zestawienie wyrazów wybitne motto brzmi nienaturalnie dla rodzimego użytkownika języka. Takie połączenie wyrazów można zaliczyć do kategorii błędów leksykalno-stylistycznych bo ‘Polak by tak nie napisał’. Jakkolwiek sens wypowiedzi M. i to co chciała przekazać jest jasne dla odbiorcy i ten typ błędu powinniśmy poddać ocenie typu gorszy/ lepszy, a nie poprawny/niepoprawny.
Większość trudności, z którymi spotyka się M. w pisowni wynika jednak z różnic w produkcji dźwięków w języku polskim i angielskim oraz nieznajomości niektórych elementów polskiej ortografii. W tekście 1 w wyrazie mieśęcznym M. posłużyła się zapisem wyrazu tak jak go słyszy. Litera -i po spółgłosce, a przed samogłoską wskazuje na palatalność poprzedzającej spółgłoski i w wymowie nie jest jako samogłoska realizowana. Podobny błąd, będący wynikiem zastosowania nieprawidłowej funkcji litery -i w ortografii, jest zauważalny w wyrazie mojimi. Jeśli -i występuje po samogłosce, możemy wymawiać ten zespól jako –ji, ale w pisowni -j nie występuje o czym M. nie wie bądź ciągle jest na etapie przyswajania tej reguły. Natomiast, w zdaniu ‘ (…) łatwiejsza nisz niebieska trasa (…)’ M. popełniła błąd ortograficzny uwarunkowany procesami fonetycznym charakterystycznymi dla polskiej wymowy spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych. Po raz kolejny M. posłużyła się wymowa wyrazu do jego zapisu. W wygłosie czyli przed pauza fonetyczna w polszczyźnie następuje ubezdźwięcznienie spółgłosek stąd słyszalne –sz w wyrazie niż. W wyrazach ziechać i zjechałam można zaobserwować ciekawe zjawisko charakterystyczne dla uczących się języków obcych. M. w jednym tekście na tej samej stronie użyła zarówno poprawnej jak i błędnej formy zapisu tego samego czasownika. Wynika z tego, że M. jest ciągle na etapie konstruowania reguły rządzącej pisownia czasownika zjechać w zależności od kontekstu. W tym przypadku kontekstem jest osoba wykonująca czynność. Czasownik zjechać w bezokoliczniku rzadziej występuje w naturalnych wypowiedziach niż w pierwszej osobie liczby pojedynczej. M. zapewne spotkała się z wymową i pisownią formy zjechałam i możliwe, że dlatego nie popełniła błędu w tym zapisie.
Ogólnie rozumiana kompetencja ortograficzna, czyli znajomość i umiejętność stosowania symboli, które składają się na tekst pisany jest w miarę poprawna. Większość błędów ortograficznych popełnionych przez M. równie dobrze mogła być popełniona przez rodzimego użytkownika języka. Do błędów takich należą błędy jak w wyrazach poruwnaniu i niektóży w tekście 2. Ponadto, w obu tekstach zdarza się, że M. pomija znaki diakrytyczne. Nagminnie dziewczynka nie używa poprawnej formy zaimka osobowego się, jak również zdarzyło jej się nie użyć formy odpowiedniej dla przypadku, liczby, i rodzaju w wyrazie rodzine.
M. w obu tekstach wykazała się dobrą znajomością gramatyki. Poprawnie używa czasów i umie dopasować odpowiedni przypadek wyrazów odmiennych do danego czasownika, np. Wszystko było pokryte grubą warwą śniegu, który chrupał pod naszymi butami. Takie prawidłowe stosowanie łączliwości syntaktycznej jest widoczne w obu tekstach i nie sprawia M. większych problemów. Jednakże w tekście 1 w zdaniu, w którym M. opisuje codzienne, powtarzające się czynności, które wykonywała podczas ferii, użyła poprawnie czasu przeszłego, ale w aspekcie dokonanym (wstaliśmy, zjedliśmy, ubraliśmy sie). Powtarzanie się czynności bez ograniczenia czasowego wymaga użycia czasowników niedokonanych (wstawaliśmy, zjadaliśmy, ubieraliśmy się). Należy jednak zauważyć, że prawidłowo zastosowała liczbę mnogą dla rodzaju męskoosobowego co często sprawia kłopot nie rodzimym użytkownikom języka polskiego.
W powyższej dyskusji podjęłam próbę analizy znajomości języka polskiego u ucznia polskiego pochodzenia w Wielkiej Brytanii. Ogólnie rzecz biorąc nieprawidłowości w obu tekstach nie wpływają na ich zrozumienie. Dotyczą one jedynie ich formy. Znajomość języka polskiego M. jest bardzo dobra biorąc pod uwagę fakt, że nie uczęszcza ona do polskiej szkoły. Analiza tekstów uwidoczniła jednak główne problemy z jakimi boryka się M. w pisowni języka polskiego. Należą do nich: pisownia wyrazów ze spółgłoskami dźwięcznymi, ale realizowanymi bezdźwięcznie, pisownia i wymowa litery –i oraz nieznajomość interpunkcji.
Moim zdaniem pod względem leksykalnym i stylistycznym M. poradziła sobie z zadaniem bardzo dobrze. Dobre wyniki w nauce i chęć uczenia się innych języków obcych na pewno nie pozostają bez wpływu na poziom znajomości jej języka polskiego. Istotnym w czynnikiem wpływającym na poziom tekstu jest temat. Im bliższy i znany uczącemu się tym wypowiedź bardziej poprawna i ciekawsza. M. będąc w górach używała języka polskiego do nazywania przedmiotów czy czynności, które tam wykonywała- doświadczyła języka polskiego. Przez to zasób słownictwa, struktury gramatyczne i treść merytoryczna tekstu 1 są bogatsze.
