Home

  • Protected: Embrace your Cultural Heritage!

    This content is password-protected. To view it, please enter the password below.

  • Z przepisem pójdzie łatwiej…

    Kiedy zauważyłam, że pojawiła się nowa publikacja od księgarni Czytam i mówię po polsku dotycząca dwujęzyczności, niezwłocznie zainteresowałam się tym tematem, ku mojej uciesze autorka skupiła się na dwu-/wielojęzyczności z językiem (x) jako odziedziczonym, a drugim większościowym.

    Temat języka odziedziczonego jest mi niezwykle bliski z wielu powodów. Po pierwsze w moim domu wszyscy jesteśmy wielojęzyczni, to nas łączy, dzieli nas natomiast typ naszej wielojęzyczności. Mój mąż (z zawodu i powołania tłumacz) i ja (z pasji nauczycielka języków angielskiego i polskiego oraz badaczka języka polskiego jako odziedziczonego) jesteśmy osobami, które najpierw przyswoiły język polski, a następnie w sytuacji szkolnej nabywaliśmy nasze języki drugie i trzecie. Nasze dzieci natomiast do trzeciego roku życia miały kontakt z językiem polskim – językiem domu, a od momentu rozpoczęcia edukacji w anglojęzycznym systemie edukacji ich ekspozycja na język angielski zwiększała się. Stały się osobami najpierw dwujęzycznymi, a dzisiaj starsza córka uczy się kolejnych dwóch języków. Ich język polski jest językiem odziedziczonym wspomaganym przez nas – rodziców, społeczność polonijną oraz fantastyczną polską sobotnią szkołę.

    Obecnie łączę swoje zacięcie glottodydaktyczne z pracą naukową w ramach stypendium na Anglia Ruskin University w Cambridge, gdzie zajmuję się badaniem zaimków osobowych w pozycji podmiotu oraz kongruencji względem rodzaju gramatycznego w liczbie mnogiej czasu przeszłego u młodych ludzi, których rodzice przybyli do Anglii w czasie pierwszej fali emigracyjnej tuż po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. W swojej pracy przyglądam się osobom, które biegle posługują się językiem polskim (swoim językiem odziedziczonym oraz angielskim) i wpływie długotrwałej edukacji w polskich szkołach lub jej braku na powyższe zagadnienia gramatyczne, które w literaturze przedmiotu znane są z podatności na zmiany.

    Ponadto, spis brytyjskich uczniów i uczennic ze stycznia 2022 r. pokazuje jak powszechne jest zjawisko języka odziedziczonego w Anglii. Język polski jest trzecim najczęstszym ,,językiem pierwszym” po angielskim i urdu w angielskich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych, natomiast podchodzących do formalnych egzaminów na poziomie GCSE oraz A-level z języka polskiego jest zdecydowanie mniej. Stąd, między innymi, moje zainteresowanie poradnikiem wspomagającym dwujęzyczność w Wielkiej Brytanii.

    W książkę chciałam się najpierw zaopatrzyć w czasie premiery w Nottingham, niestety pomyliłam godziny spotkania… Nic straconego pomyślałam, bo kolejne spotkanie autorskie odbędzie się chwilę później w Londynie, ale nie dojechałam przez strajk kolei… Książkę udało mi się nabyć w księgarni Polskiej Macierzy Szkolnej w Londynie w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym, a już kolejnego dnia na Facebooku pojawiła się informacja o spotkaniu z autorką poradnika w formule online zorganizowanym przez Zakład Dydaktyki Polonijnej PUNO, na którym z przyjemnością się pojawiłam i wysłuchałam założeń autorki oraz zespołu wydawniczego reprezentowanego przez panią Sławomirę Małgorzatę Wiśniewską, a spotkanie poprowadziła pani Beata Howe. Do trzech razy sztuka, a po tym przydługim wstępie… Ad rem!

    Książka autorstwa dr Anety Nott-Bower pod tytułem ,,Przepis na dwujęzyczność” to poradnik dla osób zaangażowanych w wychowanie dzieci w duchu dwujęzyczności przy wsparciu języka/języków domu przy jednoczesnym poszanowaniu języka codziennego funkcjonowania. Zagadnienia poruszane w poradniku można odnieść do różnych kombinacji językowych w wielorakich konfiguracjach geograficznych, czyli język domu (x), w kraju (y) z językiem/językami (z) edukacji, mediów i życia poza domem. Dla dużego uproszczenia w tej recenzji przyjmę Wielką Brytanię i język angielski jako język główny komunikacji poza domowej oraz język polski jako język komunikacji rodzinnej.

    Poradnik zachęca nas ładną i przyjemną okładką. Składa się ze wstępu i dziesięciu tematycznych rozdziałów. Poradnik zaczyna się od wprowadzenia do tematu wychowania dwujęzycznego i przechodzi do propozycji praktycznych rozwiązań wspierających dwujęzyczność.

    Plusami publikacji są jej długość oraz przejrzysty układ treści, które pozwoliły mi na szybkie przeczytanie całości, ale również na ekspresowy powrót do elementów, które szczególnie przykuły moją uwagę.

    Kolejnym dużym plusem poradnika, z perspektywy specjalistki pracującej z polskojęzyczną społecznością w Wielkiej Brytanii, jest zwrócenie przez autorkę uwagi na możliwości samorozwoju i wyjścia do brytyjskiego społeczeństwa przez polskojęzyczne rodziny. Decyzja o zamieszkaniu w kraju różnym od kraju naszego wychowania powinna być, moim zdaniem, równoznaczna z otwartością na aktywny udział w życiu tegoż kraju. Podoba mi się zwrócenie uwagi na postawy rodziców wobec języka odziedziczonego, relatywnie często bowiem słyszę, gdy rodzice opisują dwujęzyczność swojego dziecka z perspektywy osoby obserwującej, nierzadko oceniającej, aniżeli współuczestnika/-czki wspólnej drogi jaką jest wielojęzyczność.

    Autorka słusznie wspomina w swojej publikacji o dbaniu o język, którym się posługujemy. Byłoby cudownie, gdyby w kolejnej części poradnika ten temat był rozwinięty na przykład o posługiwanie się gwarą w domu i zagadnienia z nią związane. Podoba mi się bardzo rozdział dotyczący stosowania parafrazy jako narzędzia wspierania dziecka, chętnie przeczytałabym też rozdział o pracy z błędami, które uległy fosylizacji i weszły do aktywnych słowników młodych ludzi jako frazy wyjątkowo trudne do skorygowania za pomocą parafrazy.

    Szczególnie zainteresował mnie rownież fragment dotyczący sytuacji, gdy ktoś, kto nie zna języka polskiego dołącza się do naszej rozmowy z dzieckiem, to pytanie pada bardzo często na moich spotkaniach z rodzicami. Przy tej okazji, świetnie byłoby w kolejnej części poradnika zobaczyć rozdział na temat tego, jak rozmawiać i uświadamiać rodzinę, a w konsekwencji społeczeństwo w Polsce na temat wspierania dwujęzyczności i doceniania tego, że dziecko posługuje się językiem polskim.

    Autorka na końcu publikacji poleciła pięć pozycji książkowych, które mogą pomóc osobie wspierającej wielojęzyczność pogłębić temat, dobrze byłoby też dodać więcej poleceń darmowej literatury na temat dwujęzyczności z naszego rodzimego podwórka, np.

    Dwujęzyczność w pytaniach i odpowiedziach dr Anny Martowicz (2018 r.)

    Jak nauczyć dziecko czytać i pisać po polsku dr Anny Martowicz i dr Liliany Madelskiej (2018 r.)

    Po polsku na Wyspach pod redakcją dr Katarzyny Zachenter (2016 r.)

    Podoba mi się postawa nieoceniająca, którą przyjęła dr Nott-Bower, zdecydowała się na wsparcie rodzin wielojęzycznych, nie stawiała diagnoz, nie wydawała wyroków, przeciwnie – zachęcała do podjęcia próby współdzielenia się językami. Odniosłam wrażenie, że jest to przesłanie całej publikacji.

    Podsumowując, cieszą mnie kolejne działania wydawnicze w zakresie dwujęzyczności, gratuluję całemu zespołowi wydawniczemu oraz autorce i z niecierpliwością czekam na kolejne części poradnika.

    Pa! Bye! Tschüß!

    Maksi Kozińska

  • Celebrations of 80 years of the Association of Polish Teachers Abroad

    Celebrations of 80 years of the Association of Polish Teachers Abroad

    Sunday, 23rd October 2022, at Polish Social and Cultural Association POSK in London, we celebrated 80 years of tIMG_1759 (APTA) activity. Teacher-soldiers established the organisation on 6th March 1941 in Perth, Scotland, and it has been supporting teachers in the UK until this day. The event was attended by over 170 guests from all over Europe.

    The APTA was represented by Irena Grocholewska (chair), Janina Bytniewska (vice-chair) and Jadwiga Dee (board member), Monika Hoch-Zielonka (new chair) and Eliza Pętlicka (active APTA member).

    Polish Communication Centre in London was invited to attend the event.

    Monika Ozgovercin represented us and Maksi Kozińska, who gave a talk on Polish heritage speakers in England, proceeded with the lecture on Polish supplementary education in the UK and the US presented by professor KUL Jacek Gołębiowski.

    We are also extremely pleased to inform you that the chair of the PLCCiL, Maksi Kozińska, was awarded the Medal of the Commission of National Education (KEN Medal in short). A Polish departmental distinction awarded for outstanding services to education and upbringing by the Minister of Education and Science of Poland.

    Four other teachers received the KEN medal: Monika Hoch-Zielonka, Danuta Jaremko, Katarzyna McGrath, Katarzyna Maciocha Syska.

    The celebration started with the opening speeches by the representatives of the Polish government and local activists, who congratulated APTA members on their ongoing dedication.

    The chair of the APTA, Irena Grocholewska, was awarded The 100th Anniversary of Regaining Independence Medal by the Prime Minister of Poland.

    The new chair of APTA introduced new awards given to volunteers who support teachers and educational organisations. Irena Grocholewska, Justyna Fronc from the St Queen Jadwiga Forest Gate-Ilford, Dominika Pacholec, Wiktor Wesołowski, Jeremi Pętlicki and Marcel Zielonka were awarded the Honorary Volunteer Badges.

    The whole team of the PLCCiL would like to congratulate this great ceremony, and to those awarded, we wish further success!

    If you want to know more about the APTA, you can familiarise yourself with the book summing 75 years of the association, which is available here (free of charge): https://tnkul.pl/files/userfiles/files/Golebiowski_AssociationOfPolishTeachersAbroad.pdf

  • Dokładaj do ognia…

    Kilka słów o przewodniku dla rodzin w podróży ku dwujęzyczności pod tytułem „Podaruj dziecku szansę na dwujęzyczność” autorstwa Adama Becka.

    Wyżej wspomniana pozycja składa się z dwóch części – perspektyw oraz zasad, które dla autora są wypadkową doświadczeń, przeżyć i zainteresowań zawodowych. Mnie szczególnie podobała się ta druga część. Zawiera bowiem wiele praktycznych rozwiązań, o których należy pamiętać, aby świadomie wspierać proces akwizycji i utrzymania języka odziedziczonego w kraju osiedlenia. Polecałabym nie czytać całej książki na raz. Raczej zasugerowałabym czytelniczkom i czytelnikom czytać po dwie do trzech sekcji dziennie. Autor w omawianym poradniku często powtarza najważniejsze dla siebie myśli oraz założenia, więc nie ma potrzeby zapoznawania się z nią po kolei, rozdział po rozdziale, można zacząć ją czytać od którejkolwiek sekcji.

    Pragnę zauważyć, że już na pierwszych kartach tej pozycji wydawniczej urzekło mnie ujęcie języka angielskiego jako języka mniejszościowego w Japonii, to pokazuje, że każdy język może być językiem odziedziczonym/mniejszościowym, a także, że każdy język spotyka się z podobnymi zagrożeniami oraz niesie ze sobą podobne korzyści (m.in. wielojęzyczność oraz aktywne obcowanie w dwu i więcej kultur). Takie przedstawienie sytuacji skutecznie – moim zdaniem – odczarowuje nasze europejskie postrzeganie języka angielskiego. Autor rozumie również wartość języka dominującego (w tym wypadku języka japońskiego), to ważne, gdyż język większościowy często bywa marginalizowany w tego typu publikacjach.

    Autor podkreśla rolę pasji i entuzjazmu w utrzymaniu dwujęzyczności dzieci. Niezwykle priorytetowa jest postawa rodziców wobec przekazywanego języka. Nie należy oczekiwać zaangażowania ze strony swoich dzieci, jeśli sami będziemy którymkolwiek z języków gardzić lub uważać go za nieistotny. Przy czym, w mojej ocenie, KAŻDY język jest ważny i piękny. Ważny, bo służy jako narzędzie i piękny, gdyż pozwala na odkrywanie nowych światów.

    Autor wspomina też o roli równowagi w wychowywaniu dzieci (nie tylko tych dwujęzycznych). Jeżeli przekazywanie języka będzie zbyt poważne lub obciążające, to wtedy język będzie się kojarzył z wysiłkiem oraz ciężką pracą. Za to entuzjastycznie, okraszone śmiechem i pasją obcowanie z językiem może przekształcić każdy wysiłek w zabawę. Adam Beck przypomina też, że jeśli poziom umiejętności/ zaawansowania językowego dziecka nie spełnia twoich oczekiwań, to nie jest to porażka. Jest to nic innego jak informacja zwrotna. Pamiętajmy, że pasywne posługiwanie się językiem, to również sukces. To więcej niż brak dostępu do języka.

    Ten poradnik to pomoc i próba wsparcia rodziców w wielojęzycznej podróży wychowawczej. Adam Beck otwarcie mówi o tym, że dwujęzyczność jest przygodą, w której nie powinniśmy się nikomu starać dorównywać. Ta droga jest nasza, osobista, bardzo indywidualna. Nie jest wyścigiem czy zawodami. Jednocześnie niezwykle wymowna jest metafora dotycząca tego, że wychowanie w dwujęzyczności to maraton (kto przebiegł chociaż jeden wie, że każdy kto go ukończył już zawsze będzie wygrany) – długa podróż, która bywa męcząca, ale jedno jest pewne – niebywale satysfakcjonująca u mety.

    Przewodnik Adama Becka pod tytułem „Podaruj dziecku szansę na dwujęzyczność” przypomina mi miłe spotkania przy kawie, podczas którego rodzic radzi drugiemu rodzicowi, sugeruje i podpowiada, ale niczego nie narzuca. Za to dzieli się doświadczeniami z ogromną pasją; pasją wynikającą z przeżyć, doświadczeń oraz zawodowych zainteresowań.

    Polecam Rodzicom sięgnąć po tę pozycję

    – Maksi Kozińska

    Darmowy rozdział książki jest dostępny tutaj: https://bit.ly/364NdWC

    Inne pozycje warte uwagi dotyczące wychowania dwujęczycznego:

    Seria poradników Dwujęzyczność w praktyce: http://www.podarujdzieckujezyk.org/

    Po polsku na wyspach A Guide for Parents of Bilingual Children. 2nd edition. Enlarged.Ed. K. Zechenter:

    https://www.academia.edu/32101715/A_Guide_for_Parents_of_Bilingual_Children_2nd_edition_Enlarged_Ed_K_Zechenter_the_entire_text_

    K. Zechenter (Ed.) Dwujęzyczni i dwulukturowi Bilingual and Bicultural. Speaking Polish in North America: https://www.academia.edu/35746276/K_Zechenter_Ed_Bilingual_and_Bicultural_Speaking_Polish_in_North_America

  • Czy warto posyłać dzieci do polskiej szkoły sobotniej?

    Zwolenników sobotniej edukacji polonijnej jest równie wielu, jak i jej przeciwników. Obecnie dzieci i młodzież pochodzenia polskiego poza granicami Polski mają dostęp do różnych kanałów edukacyjnych. Mogą uczyć się języka i kultury polskiej w domach, popołudniami w klubach językowych, uczyć się online w szkołach internetowych lub uczęszczać do społecznej/prywatnej szkoły polonijnej[i]. Postaram się przedstawić korzyści wynikające z uczęszczania do szkoły sobotniej oraz kryteria, którymi należy się kierować przy jej wyborze z perspektywy rodzica i nauczyciela polonijnego.

    1. Polska szkoła sobotnia (PSS) – czy warto?

    Wbrew pozorom to bardzo kontrowersyjny temat, jak się bowiem okazuje na internetowych forach roi się od negatywnych opinii rodziców, którzy korzystali z tego typu edukacji. Dodatkowo czasy, w których żyjemy i napięty grafik, którym dysponujemy nie zawsze pozwalają nam na pochwalenie danej inicjatywy, za to znacznie częściej i szybciej relacjonujemy wydarzenia, które dotknęły nas negatywnie – chociaż wprawny obserwator mediów społecznościowych zauważy, że ta tendencja zaczyna się zmieniać wraz ze wzrostem znajomości tej sfery społecznościowej.

    Należy również pamiętać, że ten artykuł nie ma na celu wywyższenia tego typu nauczania języka i kultury polskiej nad inne formy, np. internetowe, gdyż każda rodzicielska próba utrzymania łączności z pochodzeniem dziecka zasługuje, w moich oczach, na uznanie. Warto jednak przyjrzeć się temu tematowi bliżej i zestawić plusy i minusy uczęszczania do polskiej szkoły sobotniej.

    PLUSY:

    • Kontakt z rówieśnikami o często podobnych doświadczeniach, np. emigracyjnych.
    • Szansa używania żywego języka w autentycznych sytuacjach komunikacyjnych.
    • Szansa udziału w polskojęzycznych wydarzeniach kulturalnych – muzyka, film, teatr, itd.
    • Nauczyciele, którzy pracują w PSS są z reguły ludźmi pełnymi pasji i miłości do dzieci.
    • Zajęcia w takiej szkole są stosunkowo tanie w porównaniu z brytyjskimi instytucjami oferującymi naukę uzupełniającą.
    • Świadectwo uczęszczania do sobotniej szkoły językowej, które może stanowić argument na rzecz danego ucznia w przyszłości, świadczący o jego sumienności i wytrwałości.
    • Rodzice/ opiekunowie mogą (i powinni) mieć wpływ na funkcjonowanie szkoły poprzez aktywny udział w życiu danej placówki.

    MINUSY:

    • Zdarza się, że poszczególne placówki nie są gotowe na uczniów z bardzo niską znajomością języka polskiego.
    • Szósty dzień edukacji w tygodniu.
    • Bardzo łatwo się zniechęcić do PSS, kiedy natrafimy na nauczyciela, który nie spełnia naszych oczekiwań.
    • Zajęta sobota i dodatkowe obowiązki.

    2. Dobra polska szkoła sobotnia – to znaczy jaka?

    Dobra szkoła sobotnia, to taka która:

    • prowadzi zindywidualizowany do potrzeb uczniów program nauczania;
    • pozwala na rozwój intelektualny ucznia;
    • przedstawia rzeczywisty obraz Polski i Polaków;
    • kształtuje młodych ambasadorów/ młode ambasadorki polskości, a przede wszystkim wielokulturowości na świecie;
    • szanuje kraj zamieszkania;
    • zatrudnia wykwalifikowanych nauczycieli języka polskiego jako odziedziczonego/drugiego/obcego;
    • wykazuje dążenie do ustawicznego rozwoju;
    • jest otwarta na dialog z uczniem/uczennicą, rodzicami, opiekunami prawnymi oraz brytyjskimi instytucjami rozwoju kulturalnego;
    • chętnie odpowiada na pytania i rozwiewa potencjalne wątpliwości rodziców;
    • służy merytoryczną radą w przypadku trudności w utrzymaniu wielojęzyczności w domu ucznia;
    • ma jasno sprecyzowane cele nauczania;
    • wykazuje postęp w pracy z uczniami;
    • prowadzi klasy egzaminacyjne – GCSE oraz A-level;
    • wymaga od swoich nauczycieli ciągłego rozwijania swojej wiedzy i umiejętności dydaktycznych i metodycznych;
    • posiada jasne i dobrze skonstruowane zasady działania w sytuacjach trudnych;
    • ma stronę internetową, która jest rzetelnym źródłem informacji o szkole i jej misji;
    • ma tradycję i funkcjonuje na rynku edukacyjnym już od dłuższego czasu;
    • dobra szkoła to taka, gdy uczeń ukończywszy edukację w danej placówce tęskni za sobotnimi spotkaniami.

    3. Jak szukać takiej szkoły?

    Jest wiele możliwości. Począwszy od opinii znajomych, grup internetowych, skończywszy na skatalogowanych wykazach szkół w Wielkiej Brytanii. Taki wykaz prowadzi na przykład Polska Macierz Szkolna[ii], która na swojej stronie zamieściła listę szkół, które wspiera oraz ORPEG[iii], który w swojej bazie zawiera 225 szkół z terenu Wielkiej Brytanii. Wcześniej wspomniana ewidencja nie kataloguje jednak wszystkich szkół, które powstają każdego roku w najróżniejszych zakątkach Wielkiej Brytanii. Internet zdaje się być głównym źródłem informacji o najbliższych szkołach, ale nie deprecjonowałabym poczty pantoflowej.

    Zapoznaj się ze stroną internetową szkoły, wybierz się na dni otwarte placówki, umów się na rozmowę z dyrekcją szkoły. Zapisz dziecko do szkoły na okres próbny – wytłumacz dziecku, dlaczego myślisz, że to dobry pomysł, aby spróbowało tej formy edukacji. Bądź na bieżąco z postępami edukacyjnymi dziecka i rozmawiaj z nim, pytaj o uczucia i odczucia, które wywołują u niego sobotnie zajęcia. Swoimi spostrzeżeniami podziel się z nauczycielem prowadzącym lub dyrekcją szkoły. Bądź otwarty/ otwarta i oczekuj tego samego od placówki edukacyjnej.

    4. Jak wspierać polską szkołę i usprawniać jej pracę?

    Bądź aktywnym rodzicem. Dostarczaj informacji zwrotnej zarówno tej pozytywnej, jak i negatywnej. Tak, aby dać szansę szkole na wyjście naprzeciw potrzebom swoich uczniów i rodziców. Angażuj się w edukację swojego dziecka, a także w miarę możliwości w wydarzenia kulturalne promowane przez szkołę. Bądź pomostem polskości między formalnym nauczaniem języka polskiego a jego społecznym wymiarem. Mów o Polsce z szacunkiem, tylko wtedy możesz wymagać od swojego dziecka podobnego szacunku do kraju pochodzenia.

    Drodzy Rodzice, Opiekunowie!

    Niezależnie od tego w jaki sposób utrzymujesz łączność dziecka z Polską, należą się Tobie wyrazy uznania. Budowanie tożsamości dziecka i jego odpowiedniego poczucia własnej wartości to tytaniczna praca, ale jestem pewna, że nie syzyfowa. Śmiem jednak twierdzić, że dając swojemu dziecku wędkę w postaci umiejętności i narzędzi, takich jak na przykład biegła znajomość dodatkowego języka, umożliwiasz mu lepszy start w dorosłe, samodzielne i szczęśliwe życie, w którym Twoja pociecha ma większe szanse na podejmowanie własnych, niezależnych i dojrzałych decyzji.

    Drodzy Rodzice, Opiekunowie, pamiętajcie to tylko możliwości, z których możecie skorzystać, a nie przymus.

    Z życzeniami pięknych rozmów po polsku!

    Maksi Anna Kozińska

    [i]Istnieje wiele typów polonijnych szkół uzupełniających w Wielkiej Brytanii.

    [ii]Polska Macierz Szkolna jest istniejącą blisko 60 lat organizacją charytatywną wspierającą polską edukację na terenie Wielkiej Brytanii. Głównym nurtem naszej działalności jest wspieranie funkcjonowania Polskich Szkół Sobotnich. ŹRÓDŁO: http://www.polskamacierz.org/o-nas/o-nas/

  • Nauczycielka w poszukiwaniu lektur dla swoich polskojęzycznych uczniów

    Koleżanki i Koledzy!

    Jestem pewna, że nie da się rozbudzać pasji czytania w młodzieży polonijnej bez czytania i poszukiwania ciekawych pozycji na polskim rynku wydawniczym. Szczególnie problematyczne okazuje się znalezienie wciągających książek dla uczniów powyżej trzynastego roku życia. Tak, aby język utworu był współczesny, żywy oraz atrakcyjny leksykalnie. Taką pozycję udało mi się odszukać. Mowa tutaj o Xani – powieści fantastycznej autorstwa Małgorzaty Samulak-Piłat wydanej w 2018 roku przez Wydawnictwo Szept w Londynie.

    Autorka jest magistrem nauk humanistycznych i jak można wyczytać w jej biogramie wszystko kierowało ją w stronę fantasy. Zagadnienie dwujęzyczności jest jej bliskie, bo jak sama twierdzi została filologiem języka angielskiego, aby czytać jej ulubione dzieła literackie w oryginale.

    Xani to opowieść o młodej dziewczynie, która dojrzewa w wiejskim patriarchalnym społeczeństwie. Pewnego dnia monotonia codzienności zostaje naruszona przez magię. Czytelnik stykając się po raz pierwszy z tytułową bohaterką powieści nie wie ani kim ona jest, ani dlaczego znalazła się w trudnej sytuacji zagrażającej jej życiu. Odbiorca powieści poznaje wątek poszukiwania Ostoi, która ma zadecydować o losie bohaterów książki. Pojawia się też wątek rodzącego się uczucia. Zakończenie nie daje odpowiedzi na wszystkie nurtujące czytelnika pytania. Pozostawia niedosyt i ciekawość dotyczącą dalszych losów bohaterów powieści.

    Nie czytuję książek fantasy, wyjątkiem jest seria powieści J.K. Rowling, o Harrym Potterze, która była i chyba wciąż jest fenomenem wśród książek dla młodzieży (i tych nieco starszych moli książkowych). W każdym razie, czytając Xani poczułam podobny klimat magii, a to chyba najlepszy komplement dla tej historii. Tym razem bohaterką jest kobieta i mam nadzieję, że kolejne części powieści przedstawią ją jako niezależną i zaradną młodą dziewczynę, która nie tylko poprzez swoje osobliwe zdolności, ale również dzięki inteligencji wpływa świadomie na swoje losy i dokonuje dojrzałych wyborów. Fragmenty dotyczące roli kobiet są bardzo dobrymi punktami odniesienia do dyskusji na ten temat.

    Warto przypomnieć, że książki polskojęzyczne dla młodzieży czytuję pod kątem nauczania języka polskiego jako drugiego, odziedziczonego i obcego. Tym, co urzekło mnie w tej pozycji jest słownictwo. Często zdarzają mi się uczniowie utalentowani językowo, ale jeszcze nie bardzo gotowi na trudniejszą – pod względem problematyki – literaturę, która zazwyczaj operuje słownictwem z poziomu C1/C2. A sama literatura młodzieżowa ma tendencje do używania codziennego języka. Tutaj uczeń spotka się ze stosunkowo bogatą leksyką z wyższych poziomów użytkowania języka polskiego z pogranicza B2 i C1 przy przyjemnej i łatwo przyswajalnej teściowo fabule. Neologizmy takie jak na przykład smokot, czy synonimy znanych i frekwencyjnie często używanych słów są ogromnym plusem lektury. Szczególnie interesującą egzemplifikacją ciekawego synonimu słowa z poziomu A1 (koloru czarnego) jest przymiotnik hebanowy. Ten i inne przykłady z utworu stanowić mogą świetny materiał do poszerzania słownictwa i ogólnej świadomości językowej młodej Polonii.

    Moim zdaniem, powieść fantasy pod tytułem Xani autorstwa pani Małgorzaty Samulak-Piłat to fantastyczna propozycja dla nastolatków w Wielkiej Brytanii i nie tylko, którzy chcą przeczytać wciągającą historię, przy równoczesnym poszerzaniu zasobu gramatyczno-leksykalnego. Autorka planuje tłumaczenie powieści na język angielski, co będzie dodatkowym elementem sprzyjającym nauczaniu tłumaczeń w klasach na poziomie A-level poprzez wykorzystanie tekstów paralelnych do rozwijania świadomej kompetencji mediacyjnej.

    Miłego czytania!

    – Maksi

    Tytuł powieści: Xani

    O autorce, Małgorzacie Samulak-Piłat:

    http://lubimyczytac.pl/autor/165678/malgorzata-samulak–pilat

    Książkę można zamówić tutaj:

    https://allegro.pl/oferta/xani-ksiazka-fantasy-nowa-prezent-7235697444

  • AMBASADORKA POLSKOŚCI!

  • Wrażenia z konferencji „Bristolu” w… Opolu!

  • „Liczyłem na spotkanie innych świadomych językowo osób, z którymi będę mógł wymienić się wiedzą oraz

    „Liczyłem na spotkanie innych świadomych językowo osób, z którymi będę mógł wymienić się wiedzą oraz doświadczeniami. Nie zawiodłem się“.

    Czyli mowa o byciu nauczycielem języka polskiego w Wielkiej Brytanii – wywiad z członkiem stowarzyszenia PLCCiL – Jakubem Plisem.

    MK: Zacznijmy od najważniejszego pytania – Dlaczego język polski?

    Ukończyłem studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Lubię język polski i polską literaturę. Lubię rozmawiać z osobami, które posługują się ładną polszczyzną i mają dużo mądrych rzeczy do powiedzenia. Chcę podzielić się swoją wiedzą ze wszystkimi, którzy chcieliby poznać podstawy języka polskiego i polskiej literatury oraz ze wszystkimi, którym zależy na rozwoju w tych dziedzinach. Lubię słuchać pytań, lubię na nie odpowiadać. Z chęcią przeszukam książki, słowniki i Internet, żeby znaleźć informacje, które interesują mojego rozmówcę.

    Co jest najlepszą stroną bycia nauczycielem języka polskiego w Wielkiej Brytanii?

    Najpiękniejszą stroną bycia nauczycielem języka polskiego w Wielkiej Brytanii jest możliwość wykorzystania własnej znajomości języka polskiego oraz polskiej literatury w celu pomocy innym. To wspaniałe uczucie wiedzieć, że pomaga się komuś, kto z powodu oddalenia od Polski ma ograniczone możliwości nauki języka, a bardzo chce go poznać lub rozwinąć. To także możliwość poznania innych nauczycieli oraz osób, dla których język polski stanowi wartość.

    Trudny język polski na wyspach…

    Czasami zastanawiam się, jaki sens ma pielęgnowanie języka polskiego, kiedy mieszka się w Wielkiej Brytanii. Przecież tu najbardziej liczy się znajomość języka angielskiego. Im płynniej tym językiem władamy, tym wygodniej nam się żyje i tym większy sukces zawodowy możemy odnieść. Polszczyzna, z którą spotykam się na co dzień na ulicach angielskich miast, nie należy do tej najwyższych lotów i naszpikowana jest wyrazami, których nie śmiałbym tu przytoczyć. Najtrudniej jest zabłysnąć jakąkolwiek umiejętnością lub wiedzą, kiedy otoczenie w ogóle tego nie potrzebuje. Wtedy zaczyna się poszukiwanie innych, podobnie myślących osób, dla których język polski jest ważny, szkół językowych, szkół sobotnich, uczniów, którzy potrzebują naszej pomocy, a przy okazji sami nas inspirują do dalszej pracy. Kiedy czuję się pomocny – jestem szczęśliwy.

    Jakie były najciekawsze wydarzenia dotyczące języka polskiego, w których miałeś przyjemność brać udział w UK?

    Brałem udział w Światowym Kongresie Polonistów w Katowicach oraz w konferencji stowarzyszenia „Bristol” w Toruniu. W tym roku wybieram się na konferencję „Bristolu” do Opola. W Wielkiej Brytanii brałem udział w sympozjach i szkoleniach organizowanych przez PUNO w POSK-u, w szkoleniu szkoły językowej „Glossa”, w szkoleniach oraz webinarach dotyczących egzaminów GCSE. Praca w szkołach sobotnich (w Luton i Dunstable oraz w Londynie na Ealingu) stanowią dla mnie również bardzo ważne doświadczenie związane z językiem polskim. Każdy dzień w polskiej szkole to taki mały językowy festiwal. Jestem również członkiem klubu Toastmasters International Polish Your Polish. Tam również mam możliwość wyszaleć się językowo – zarówno jako mówca, jak i słuchacz.

    Skąd pomysł na członkostwo w PLCCiL?

    Informację o PLCCiL znalazłem na Facebooku i uznałem, że jest to organizacja, z którą warto się bliżej poznać. Liczyłem na spotkanie innych świadomych językowo osób, z którymi będę mógł wymienić się wiedzą oraz doświadczeniami. Nie zawiodłem się. Nawiązałem nowe znajomości, poczułem się potrzebny, ale i zainspirowany.

    Mam nadzieję, że PLCCiL będzie rósł w siłę i członków. Życzę mu szybkiego rozwoju. Niech będzie miejscem spotkań nauczycieli języka polskiego, osób władających językiem polskim na wysokim poziomie, a także wszystkich, którzy potrzebują językowej pomocy i duchowego wsparcia. Jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni, abyśmy mogli stawać się coraz lepsi, więc cieszmy się, że PLCCiL powstało.

    W jakiej części Wielkiej Brytanii można się z Tobą umówić na zajęcia?

    Mieszkam i pracuję w Luton w Bedfordshire. Jestem związany z Polską Szkoła w Luton i Dunstable. Chętnie nawiążę współpracę ze szkołami językowymi z Londynu. Z przyjemnością spotkam się na rozmowę przez Skype’a z osobami z każdego zakątka świata.

    z Jakubem Plisem rozmawiała Maksi Kozińska.

    WYWIAD JEST CZĘŚCIĄ DZIAŁALNOŚCI STOWARZYSZENIA POLISH LANGUAGE COMMUNICATION CENTRE IN LONDON.

    Polish Language Communication Centre in London

    Visit us on our website: http://www.plccil.co.uk/

    Find us on Facebook: https://www.facebook.com/PLCCIN

    E-mail: plccil.office@gmail.com

  • Weź sprawy w swoje ręce i studiuj w UK – rozmowa z Anamiką Kumar

    Artykuł skierowany jest do wszystkich zainteresowanych poszerzaniem swojej wiedzy i kwalifikacji na brytyjskich uczelniach wyższych.

    Anamika Kumar

    Absolwentka Antropologii Kultury na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 2013 roku pracownik Middlesex University oraz studentka MSc Behavioural Economics na tej samej uczelni. W obecnej pracy jako Senior Admissions Communications Officer była odpowiedzialna między innymi za wydziały prawa, biznesu oraz sztuk widowiskowych. Wcześniej związana także z Polskim Uniwersytetem na Obczyźnie w Londynie oraz innymi polskimi organizacjami, takimi jak: Polish Toastmasters i Polish Professionals in London.

    MK: Chcę studiować – od czego zacząć?

    AK: Warto się zastanowić, co chce się osiągnąć dzięki podjęciu studiów i czy dany kierunek, i ścieżka akademicka mogą nam w tym pomóc. Strona www.prospects.ac.uk ma dosyć ciekawą sekcję poświęconą różnym kierunkom i powiązanych z nimi zawodami. Warto przyjrzeć się, jakie są możliwości rozwoju związane z danym zawodem, obowiązki w pracy, zarobki oraz wymagane kwalifikacje. Czasami – jak w przypadku prawa – kwalifikacje akademickie nie są wystarczające do tego, aby rozpocząć pracę w danym zawodzie. Warto więc dobrze zaplanować swój wysiłek, czas oraz finanse.

    MK: A kiedy już wiemy, co chcemy studiować?

    AK: Jeżeli znamy już swój kierunek, to warto przyjrzeć się rankingowi uniwersytetów i wybrać uczelnię, która nam najbardziej odpowiada. Uniwersytety różnią się dość znacznie w Wielkiej Brytanii, mają rożne strategie rozwoju i mogą oferować inaczej skomponowane kursy pod tą samą nazwą. Warto poczytać więcej o danej uczelni i kierunku, przyjrzeć się profesjonalnym akredytacjom, wybrać się na Dni Otwarte i porozmawiać z wykładowcami. Niektóre uniwersytety mogą oferować tzw. sandwich courses, czyli studia zawierające zazwyczaj roczną, płatną praktykę odbywaną po drugim roku studiów. Możliwości na rynku pracy mogą znacznie wzrosnąć, kiedy po skończeniu studiów posiada się zarówno wykształcenie akademickie, jak i doświadczenie zawodowe. Warto więc przyjrzeć się rożnym uczelniom i porównać, co mają do zaoferowania.

    MK: Na czym polega proces aplikacji na studia w Wielkiej Brytanii i czy jest on skomplikowany?

    AK: Aplikacje na wszystkie dzienne studia licencjackie składa się przez jedną scentralizowaną organizację, czyli UCAS (Universities and Colleges Admissions Service), co znacznie ułatwia cały proces. Aplikacje można składać już od września, czyli rok przed rozpoczęciem kursu. Aplikować można też jednocześnie na pięć kierunków studiów na rożnych uniwersytetach. Dobrze skorzystać z tej możliwości, ponieważ nie ma pewności, że dostaniemy się na dany uniwersytet. Jeżeli otrzymamy kilka ofert jednoczenie, możemy zaakceptować dwie na których nam najbardziej zależy, tzw. firm i insurance choice, a inne odrzucić (robi się to elektronicznie poprzez własne konto aplikanta na stronie UCAS).

    Warto jest złożyć aplikacje wcześnie, nawet jeżeli nie posiada się jeszcze wszystkich kwalifikacji (np. końcowych wyników z matury czy języka angielskiego). Uniwersytety mogą w takim wypadku zaoferować nam conditional offer, czyli warunkowe przyjęcie na studia, jeżeli spełni się wymogi oferty, czyli uzyska określony wynik z matury czy języka angielskiego. Wszystkie informacje trzeba jednak dokładnie sprawdzić na stronie danego kierunku, ponieważ profesjonalne kursy mogą wymagać posiadania określonych kwalifikacji i doświadczenia przed złożeniem aplikacji.

    MK: Czy polska matura jest honorowana w Wielkiej Brytanii?

    AK: Tak, polska matura jest jak najbardziej rozpoznawana na brytyjskich uniwersytetach. Nowa matura jest wystarczającym dokumentem poświadczającym także znajomość języka angielskiego, jeżeli uzyska się dobre wyniki. Stara matura jest akceptowana, ale wymaga dodatkowego testu z języka angielskiego, takiego jak na przykład IELTS.

    MK: Jakie wyniki trzeba uzyskać z języka angielskiego na maturze, żeby dostać się na studia w Wielkiej Brytanii?

    AK: To zależy od kierunku oraz uniwersytetu, także warto sprawdzić bezpośrednio z wybraną uczelnią. Na Middlesex University na większość studiów licencjackich wymagane jest 65% z angielskiego z matury ustnej, 75% z pisemnej lub 60% z rozszerzonej.

    MK: Jestem po 25. roku życia, czy wciąż mogę studiować?

    AK: Tak, studiować można w każdym wieku. Na Middlesex University mamy wielu studentów, którzy zdecydowali się na zdobycie dodatkowych kwalifikacji albo zmianę kariery po wielu latach pracy. Są też tacy, którzy nie mieli możliwości rozpoczęcia studiów we wczesnej młodości ze względu na sytuację życiową lub rodzinną i decydują się na ten krok później. Jeżeli ktoś nie ma wystarczających kwalifikacji, na przykład nie ukończył szkoły średniej i chce się starać o przyjęcie na studia, może zrobić roczny kurs w koledżu, tzw. Access to Higher Education Diploma, który jest akceptowany przez większość uniwersytetów w Wielkiej Brytanii i umożliwia dostanie się na pierwszy rok studiów licencjackich.

    MK: Czy studia w Anglii są płatne i jak poradzić sobie z opłatami za naukę?

    AK: Tak, studia w Anglii są płatne. Rząd brytyjski oferuje obecnie pożyczki zarówno na studia licencjackie, jak i magisterskie. Warto sprawdzić na stronie Student Finance England (SFE), czy spełnia się wymagane kryteria, żeby otrzymać taką pożyczkę. Pożyczki mogą być udzielone zarówno na opłaty za studia, jak i koszty utrzymania. Są one nisko oprocentowane i spłata obowiązuje po zakończeniu studiów, kiedy roczne zarobki przekroczą 21 tysięcy funtów. Spłata takiej pożyczki to 9% miesięcznie od kwoty powyżej 21,000. Po 30 latach, pozostały dług jest umarzany.

    Wiele uniwersytetów oferuje także stypendia oraz granty, także warto zapoznać się ze szczegółowymi informacjami na stronach poszczególnych uczelni.

    MK: Czy i w jaki sposób Brexit wpłynie na pożyczki studenckie dla Polaków?

    AK: Brytyjski rząd rozpoczął dwuletnie negocjacje dotyczące Brexitu w marcu 2017 roku, co oznacza, że Wielka Brytania pozostanie członkiem Unii Europejskiej do marca 2019 roku. Do tego czasu opłaty za studia oraz pożyczki studenckie pozostaną bez zmian. Zadecydowano także, że wszyscy studenci z Unii mają zagwarantowane te same warunki finansowe na studia rozpoczęte w roku akademickim 2017/18 oraz 2018/19, nawet jeżeli ukończą studia już po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii.

    Warto dodać, że bez względu na wynik negocjacji z Unią, brytyjskie uniwersytety będą starały się utrzymać swój międzynarodowy charakter, zarówno jeżeli chodzi o pracowników, jak i studentów.

    Więcej informacji można znaleźć na stronie Student Loan Company (SLC): http://www.slc.co.uk/media/latest-news/eu-nationals-and-student-finance-in-england.aspx .

    MK: Dlaczego warto studiować na Middlesex University?

    AK: Middlesex University jest jednym z tzw. ,,nowoczesnych’’ uniwersytetów, który otrzymał miano uniwersytetu po reformie w 1992 roku. Od lat 90. prężnie się rozwijał i w tym roku otrzymał pierwszą nagrodę w tej kategorii, jak podaje Times Good University Guide 2017.

    Middlesex jest międzynarodowym uniwersytetem i poza Londynem, posiada także kampusy na Malcie, w Dubaju i na Mauritiusie.

    Jego międzynarodowe znaczenie badawcze jest coraz bardziej rozpoznawalne (90% według Research Excellence Framework 2014). Innymi zaletami są także zaawansowane technologicznie wyposażenie, nowoczesny i przyjazny dla środowiska kampus (w przeciągu ostatnich kilku lat uniwersytet zainwestował ponad 200 mln funtów w wyposażenie oraz rozbudowę kampusu) oraz dobra jakość nauczania (Middlesex University otrzymał najwyższy wynik za jakość edukacji według Quality Assurance Agency Report 2016).

    MK: Anamiko, bardzo dziękuję za poświęcony czas i podzielenie się z naszymi czytelnikami swoją wiedzą.

    Z Anamiką Kumar rozmawiała Maksi Kozińska