Kiedy zauważyłam, że pojawiła się nowa publikacja od księgarni Czytam i mówię po polsku dotycząca dwujęzyczności, niezwłocznie zainteresowałam się tym tematem, ku mojej uciesze autorka skupiła się na dwu-/wielojęzyczności z językiem (x) jako odziedziczonym, a drugim większościowym.
Temat języka odziedziczonego jest mi niezwykle bliski z wielu powodów. Po pierwsze w moim domu wszyscy jesteśmy wielojęzyczni, to nas łączy, dzieli nas natomiast typ naszej wielojęzyczności. Mój mąż (z zawodu i powołania tłumacz) i ja (z pasji nauczycielka języków angielskiego i polskiego oraz badaczka języka polskiego jako odziedziczonego) jesteśmy osobami, które najpierw przyswoiły język polski, a następnie w sytuacji szkolnej nabywaliśmy nasze języki drugie i trzecie. Nasze dzieci natomiast do trzeciego roku życia miały kontakt z językiem polskim – językiem domu, a od momentu rozpoczęcia edukacji w anglojęzycznym systemie edukacji ich ekspozycja na język angielski zwiększała się. Stały się osobami najpierw dwujęzycznymi, a dzisiaj starsza córka uczy się kolejnych dwóch języków. Ich język polski jest językiem odziedziczonym wspomaganym przez nas – rodziców, społeczność polonijną oraz fantastyczną polską sobotnią szkołę.
Obecnie łączę swoje zacięcie glottodydaktyczne z pracą naukową w ramach stypendium na Anglia Ruskin University w Cambridge, gdzie zajmuję się badaniem zaimków osobowych w pozycji podmiotu oraz kongruencji względem rodzaju gramatycznego w liczbie mnogiej czasu przeszłego u młodych ludzi, których rodzice przybyli do Anglii w czasie pierwszej fali emigracyjnej tuż po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. W swojej pracy przyglądam się osobom, które biegle posługują się językiem polskim (swoim językiem odziedziczonym oraz angielskim) i wpływie długotrwałej edukacji w polskich szkołach lub jej braku na powyższe zagadnienia gramatyczne, które w literaturze przedmiotu znane są z podatności na zmiany.
Ponadto, spis brytyjskich uczniów i uczennic ze stycznia 2022 r. pokazuje jak powszechne jest zjawisko języka odziedziczonego w Anglii. Język polski jest trzecim najczęstszym ,,językiem pierwszym” po angielskim i urdu w angielskich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych, natomiast podchodzących do formalnych egzaminów na poziomie GCSE oraz A-level z języka polskiego jest zdecydowanie mniej. Stąd, między innymi, moje zainteresowanie poradnikiem wspomagającym dwujęzyczność w Wielkiej Brytanii.
W książkę chciałam się najpierw zaopatrzyć w czasie premiery w Nottingham, niestety pomyliłam godziny spotkania… Nic straconego pomyślałam, bo kolejne spotkanie autorskie odbędzie się chwilę później w Londynie, ale nie dojechałam przez strajk kolei… Książkę udało mi się nabyć w księgarni Polskiej Macierzy Szkolnej w Londynie w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym, a już kolejnego dnia na Facebooku pojawiła się informacja o spotkaniu z autorką poradnika w formule online zorganizowanym przez Zakład Dydaktyki Polonijnej PUNO, na którym z przyjemnością się pojawiłam i wysłuchałam założeń autorki oraz zespołu wydawniczego reprezentowanego przez panią Sławomirę Małgorzatę Wiśniewską, a spotkanie poprowadziła pani Beata Howe. Do trzech razy sztuka, a po tym przydługim wstępie… Ad rem!

Książka autorstwa dr Anety Nott-Bower pod tytułem ,,Przepis na dwujęzyczność” to poradnik dla osób zaangażowanych w wychowanie dzieci w duchu dwujęzyczności przy wsparciu języka/języków domu przy jednoczesnym poszanowaniu języka codziennego funkcjonowania. Zagadnienia poruszane w poradniku można odnieść do różnych kombinacji językowych w wielorakich konfiguracjach geograficznych, czyli język domu (x), w kraju (y) z językiem/językami (z) edukacji, mediów i życia poza domem. Dla dużego uproszczenia w tej recenzji przyjmę Wielką Brytanię i język angielski jako język główny komunikacji poza domowej oraz język polski jako język komunikacji rodzinnej.
Poradnik zachęca nas ładną i przyjemną okładką. Składa się ze wstępu i dziesięciu tematycznych rozdziałów. Poradnik zaczyna się od wprowadzenia do tematu wychowania dwujęzycznego i przechodzi do propozycji praktycznych rozwiązań wspierających dwujęzyczność.
Plusami publikacji są jej długość oraz przejrzysty układ treści, które pozwoliły mi na szybkie przeczytanie całości, ale również na ekspresowy powrót do elementów, które szczególnie przykuły moją uwagę.
Kolejnym dużym plusem poradnika, z perspektywy specjalistki pracującej z polskojęzyczną społecznością w Wielkiej Brytanii, jest zwrócenie przez autorkę uwagi na możliwości samorozwoju i wyjścia do brytyjskiego społeczeństwa przez polskojęzyczne rodziny. Decyzja o zamieszkaniu w kraju różnym od kraju naszego wychowania powinna być, moim zdaniem, równoznaczna z otwartością na aktywny udział w życiu tegoż kraju. Podoba mi się zwrócenie uwagi na postawy rodziców wobec języka odziedziczonego, relatywnie często bowiem słyszę, gdy rodzice opisują dwujęzyczność swojego dziecka z perspektywy osoby obserwującej, nierzadko oceniającej, aniżeli współuczestnika/-czki wspólnej drogi jaką jest wielojęzyczność.
Autorka słusznie wspomina w swojej publikacji o dbaniu o język, którym się posługujemy. Byłoby cudownie, gdyby w kolejnej części poradnika ten temat był rozwinięty na przykład o posługiwanie się gwarą w domu i zagadnienia z nią związane. Podoba mi się bardzo rozdział dotyczący stosowania parafrazy jako narzędzia wspierania dziecka, chętnie przeczytałabym też rozdział o pracy z błędami, które uległy fosylizacji i weszły do aktywnych słowników młodych ludzi jako frazy wyjątkowo trudne do skorygowania za pomocą parafrazy.
Szczególnie zainteresował mnie rownież fragment dotyczący sytuacji, gdy ktoś, kto nie zna języka polskiego dołącza się do naszej rozmowy z dzieckiem, to pytanie pada bardzo często na moich spotkaniach z rodzicami. Przy tej okazji, świetnie byłoby w kolejnej części poradnika zobaczyć rozdział na temat tego, jak rozmawiać i uświadamiać rodzinę, a w konsekwencji społeczeństwo w Polsce na temat wspierania dwujęzyczności i doceniania tego, że dziecko posługuje się językiem polskim.
Autorka na końcu publikacji poleciła pięć pozycji książkowych, które mogą pomóc osobie wspierającej wielojęzyczność pogłębić temat, dobrze byłoby też dodać więcej poleceń darmowej literatury na temat dwujęzyczności z naszego rodzimego podwórka, np.
Dwujęzyczność w pytaniach i odpowiedziach dr Anny Martowicz (2018 r.)
Jak nauczyć dziecko czytać i pisać po polsku dr Anny Martowicz i dr Liliany Madelskiej (2018 r.)
Po polsku na Wyspach pod redakcją dr Katarzyny Zachenter (2016 r.)
Podoba mi się postawa nieoceniająca, którą przyjęła dr Nott-Bower, zdecydowała się na wsparcie rodzin wielojęzycznych, nie stawiała diagnoz, nie wydawała wyroków, przeciwnie – zachęcała do podjęcia próby współdzielenia się językami. Odniosłam wrażenie, że jest to przesłanie całej publikacji.
Podsumowując, cieszą mnie kolejne działania wydawnicze w zakresie dwujęzyczności, gratuluję całemu zespołowi wydawniczemu oraz autorce i z niecierpliwością czekam na kolejne części poradnika.
Pa! Bye! Tschüß!
Maksi Kozińska
